Burgery całkiem domowe.



Zryło mi wczoraj beret i zagrałam w totolotka. Osiem baniek (wcale nie mydlanych). Jest szansa, że mogłabym poczuć się usatysfakcjonowana :) Jechałam więc do domu i wizualizowałam sobie mój nowy bogaty świat. No ale wyszło mi, że tak:
 -uwielbiam swój samochód choć chwilami wkurwia mnie niemożebnie to dogadujemy się, więc nie chciałabym go zmienić na cudo pachnace nowością. Mój wcale nie pachnie, zaryzykowałabym nawet, że jest odwrotnie, ale czy samochód się ma, żeby pachniał? Auta więc nie potrzebuję
- roboty nie rzucę, chociaż są chwile, że zostaję doprowadzona do ostateczności, i w myślach mych rozpościera się wizja jak zakradam się tam pod osłoną nocy i wrzucam do środka granat. No ale nie rzucę narazie, bo mam wobec tego miejsca wciąż jakieś plany. A że robię to niemal charytatywnie? Trudno, czemuś biedny?boś głupi.
-nie kręcą mnie sukienki, kosmetyki, fryzjerzy, cieniowane grzywki, pazurki, tipsiki, balejaże,kremy do depilacji,  getry z lajkry ani zabiegi podnoszące jakość skóry (no heloł!)  W tej kwestii doprawdy- łatwiej mnie ubrać niż nakarmić. Jasne, że lubię ciuchy, ale w bardzo rozsądnych granicach i pod warunkiem, że nikt mi nie każe łazić po sklepach godzinami
Kupiłabym duży dom i bym sobie w nim mieszkała po prostu. Z wielką kuchnią i ogrodem.Zwiększyłabym stan posiadanych psów, bo jeden, choćby nie wiem jak słodki to jednak wciąż mało.Wniosek z tego taki, że dwie bańki mi stykną z palcem w dupie, a nie żeby aż osiem :)
Tymczasem nie wygrałam nawet piętnastu złotych na fajki, więc nie grajcie w totolotka, jestem dowodem na to, że szczęścia Wam to nie przyniesie.
Mój wujek, zapytany podczas jednej z rozmów o wygranej o czym marzy, powiedział, że o 10 parach takich samych i nie podartych skarpetek.Oraz o budyniu czekoladowym :) Piękne, nie?

Proponuje burgery zmontować w ramach pocieszenia. Ja przesadziłam, bo te bułki też sama upiekłam, ale nie musicie, jest to dosyć czasochłonne. Przepis na bułki wzięłam stąd
Kotlet wymyśliłam.  Jest miksem cieciorki, tofu i paru innych rzeczy :)
Potrzebujecie:
puszkę cieciorki
opakowanie tofu (może być wędzone,ja użyłam naturalnego)
dodałam też pastę sezamową bo bardzo lubię
mąkę (miałam ryżową, więc dałam, łudząc się, że jest zdrowsza)
 chilli, czosnek, cebula(jeśli lubicie) sól, pieprz i dowolne przyprawy - ja mam mieszankę która nazywa się Jamaican Jerk :) i bardzo mi jakoś do burgerów pasuje (Elu i Tomku- merci becauop, albo raczej thank you ;)
oliwa z oliwek albo olej
Wszystko razem miksujecie i dodajecie tyle mąki, żeby było gęste na tyle, żeby dało się ulepić z tego cokolwiek. Nie, żeby zaraz figurki rzeźbić- po prostu utoczyć kotleta :)
Mąkę możecie zastąpić bułką tartą. Smażycie i macie.
Do burgera możecie dać co tam chcecie, oby nie za dużo, bo szczęka Wam pójdzie w zawiasach przy jedzeniu :)




Wiooooooosna! Uwielbiam taką wiosenną zieleń, jeszcze nie całkiem dojrzałą.Kocham bez,chociaż przed moim blokiem wyszabrowali wszystko dokąd sięgali i jest go zastraszająco mało.Lubię nawet deszcz i burzę, wiosenne światło, jak wschodzi i zachodzi słońce, takie ciepłe noce, które na początku nas dziwią i mówimy :"wow! lato!",  i na które w lecie prawie nie zwracamy uwagi. Tak mogłoby być przez cały rok. Jest idealnie. To nic, że nie mam butów,  i tak rozważam przesiadkę na japonki, najważniejsze, że wreszcie nie trzeba nosić skarpet!! I tak oto wiosna pięknie rekompensuje mi średnio udaną jesień i smutną zimę.


.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Burger wygląda tak, że miałam ochotę połknąć monitor!:)
Cieszę się, że Jamajski Ćwok przypadł do gustu, nowa dostawa wkrótce!
E.M.T.
Anonimowy pisze…
Burgery przepiekne i moc roboty włożyłaś i zapewne smaczne byly. A jeśli chodzi o marzenia to tak te male raczej sie sprawdzaja ,chociaz w przypadku twojego wujka to na ten budyn musiał trochu poczekać, bo zawsze mu czegoś brakowało no ale udało sie a i skrpetki tez ma .Także warto marzyc .
Blisko Michy pisze…
<3 i-em-ti :)
Blisko Michy pisze…
po prostu warto marzyć o skarpetkach :)Tak myślę, że majtek mam mało :D

Popularne posty