Pesto z rukoli ze szparagami i bakłażanem, oraz wściekłość.





Oszaleli ludzie, niby wiosna, wszystko ładnie pięknie, no ale mimo wszytsko jest tylko 10 stopni. A oni w krótkich spodenkach i bez rękawów. A ja w szaliku, głupio aż, no ale co zrobie, jak zimno mi. Z wiosennych rzeczy to mam okulary.Taki początek wiosny, kiedy nie wiadomo czy ciepło już, czy zimno, otwarcie sezonu pt. "no nie ma bata- nie mam co ubrać" , to jedyny w roku czas  kiedy na ulicy obok siebie mogą stać dwie ekstremalnie różnie ubrane osoby-kobita w futrze, kozakach i berecie oraz młodzian w klapkach i tiszercie. Czy to nie piękne? Zawsze zastanawiam się które z nich wtedy czuje się bardziej niestosownie :D
Ale nie o tym chciałam. Jednak ludzie to niestety chamy. Bardzo często chodzę z psem wzdłuż ulicy Nowosądeckiej- pewnie nic Wam to nie mówi, no ale- wzdłuż ulicy ciągną się działki jakieś, takie bardziej opuszczone, bez altanek, krzaczory po prostu.A na działkach pełny przekrój zużytej  zawartości ludzkich mieszkań, piwnic, garaży i innych komórek. Opony, zasrane pampersy, krzesła, deski, sukienki i rajtuzy z kolekcji wiosna-lato 97,stłuczone zastawy, kierownica od stara,koronkowe majtki całkiem dobre,  że o puszkach i butelkach już zmilczę. Haaalo! Jak tak można robić, czujecie to? Zapakować cały majdan do auta, odjechać kawałek i wyjebać to w krzaki? No jak, pytam? I sama sobie odpowiem- nie mamy poczucia, że miasto, jego nie prywatne, ale wspólne tereny, są nasze! Twoje, moje i pana Staszka. Dbamy tylko o własną dupę, o swoje podwórko, a jak nie mamy podwórka, to swoje wypucowane mieszkanko. A reszta? W dupie mamy resztę, przecież to nie nasze, nie? Wspólne,czyli tak naprawdę niczyje.Więc może być tam nawet z górką nasrane, kogo to obchodzi.Jesteśmy chamami. Nigdy, nigdy nie wpadłabym na pomysł, żeby swoje śmieci podrzucić komuś innemu albo wypierdolić do lasu. Są na to sposoby, na wszystko są sposoby. Więc jeśli kiedykolwiek wpadnie Wam do głowy taki pomysł, nie róbcie tego, bo uschną Wam ręce. I inne narządy.Wrrrrrr.
Przejdźmy do rzeczy właściwej.Taka ze mnie kucharka, jak z koziej dupy trąba.Zakupy robie kompletnie bez planu-chytam co mi się podoba, a potem w domu okazuje się, że jest tego co prawda dużo i różne, ale jedno z drugim mało ma wspólnego. Tak też było dziś, bo na jakies takie włoskie stoisko się wbiłam.Rukola, bakłażan, parmezan i szparagi.I makaron. I coś co jak cytryna wygląda i nazywa się cedr. 
Powstał eksperyment - dobrze znane Wam już pesto rukolowe, ale zamiast nerkowców- słonecznik oraz jako bonusik zmiksowane razem z rukolą białe szparagi (główek nie miksowałam, bo są najlepsze). Bakłażan pokroiłam w słupki i zgrillowałam. Makaron wymieszałam z pesto i dodałam główki szparagów i bakłażana, oraz duuuużo parmezanu. No i ostatecznie okazało się, że na freestylu też się da. I tego się trzymajmy. Foty są z przed produkcji, ale takie postprodukcyjne też będą.Wnet.







Mjuzik, odkrycie, dzięki Małgosi Szumowskiej:




Komentarze

Anonimowy pisze…
A już sie balam że ta wscieklosc to z powodu nieudanej potrawy ,a to tylko wszędobylskie ludzkie chamstwo ,a potrawa innowacyjna i pewnie smaczna .
Magda pisze…
Dobre było, stwierdzam :D

Popularne posty