Eklerki. Przelotem przez kuchnie.


Nie było mnie długo, bo się rozmnażałam.
Żyje teraz w świecie bez poniedziałków i piątków, gdzie dzień trwa  trzy tygodnie a noc  trzy godziny.Mój poziom intelektualny być może nie spada, ale mam obawy że również nie rośnie, dyskusje na poziomie leeee-errrre temu bowiem nie służą. Jeżeli chodzi o stan emocjonalny - takiej plejady emocji i uczuć jak w  moim domu teraz nie znajdziecie nigdzie.Wiec bilans raczej na plus, nie zawsze trzeba być mądrym, czasem lepiej być głupim i szczęsliwym, a do tego wszystkiego zdawać sobie z tego doskonale sprawę. Posiadłam również szeroko pojęte umiejętności onomatopeiczne- potrafię naśladować wiele zwierząt hodowlanych oraz dzikich (ze słoniem włącznie), specjalizuję się w drobiu (kury i kaczki-gdakam już prawie zawodowo), pewne problemy mam z hipopotamem, ale dojdę i do tego (jeśli ktoś z Was przypadkiem wie jak robi hipopotam, będę wdzięczna). Z umiejętności dodatkowych- umiem już myć włosy na raty (trzy albo cztery), trzymac siku przez 6 godzin, prawie dotknąć językiem nosa i zrobić kawę jedną ręką.Umiem czytać jedną stronę książki przez dwa tyodnie.A ćwiczę dopiero trzy miesiące.
Jem przy okazji, jak akurat przez kuchnie przechodze, co ma swoje plusy oczywiście (nie jestem az tak gruba) i minusy( nie mam czasu robić tego, co najbardziej lubię). Próby złapania balansu trwają nieprzerwanie.Przeszkodą tu jest fakt, iż nie piłam whisky od roku.OD ROKU.
 Nie mówię, że nie gotuję- gotuję, ale tak bardziej pod osłoną nocy- jak szpieg, na paluszkach.Nawet nie wiecie jaki kuchenne czynności generują hałas. Takie mieszanie w garnku,olaboga, prawie jakbym na kładzie po kuchni jeździła.Albo krojenie czegoś brzmi jak dzięcioł na wkurwie. Jest ciężko, ale traktuję to jako lekcję gracji, którą nigdy przesadnie nie grzeszyłam.. No i dziś po prostu nie pójdę spać chyba, ale napiszę o eklerkach. Te eklerki to efekt wczorajszego programu telewizyjnego, tego z masońskiej stacji, z kudłatą jurorką. Ślina do kostek no i sorry -lawina głodu i smaku ruszyła- nie da się tego powstrzymać.Nawet kosztem snu.Myślę też, że pół Polski wkrótce upiecze eklerki -narobili smaka narodowo.
Przejdźmy od słów do czynów.
Ciasto:
szklanka wody
szklanka mąki
125 g masła 
3 albo 4 jajka

Gotujecie wode z masłem- przedziwna to miskstura.
Jak sie zagotuje, wsypujecie mąkę- całą od razu bez ceregieli. Mieszacie mieszacie szybciutko, (po cichutku), aż wszystko zlepi się w cąłość, będzie odchodzić od ścianek i zrobi się błyszczące. Zostawiamy w spokoju aż całkiem ostygnie (to jest ważne, żeby potem eklerki wyrosły)
Nie powiedziałam co z jajkami sie robi! Jajka sie wmiksowywuje w ciasto po jego ostudzeniu.
W międzyczasie (jeżeli będzie on Wam dany) robicie krem. Najlepsza jest chyba zwykła bita śmietana, ale można zrobić czekoladowe ganache- krem,który kocham za to, że jest łatwy i daje się wykorzystywać zawsze, gdy tego potrzebuję :)
Pół szklanki śmietanki kremówki zagotowujecie, ściągacie z ognia, kruszycie do tego gorzką czekoladę (całą tabliczkę, albo pół).czekacie chwile aż czekolada się roztopi, a potem jeszcze mieszacie żeby całkiem się rozpuściła. Po schłodzeniu ubijacie, aż powstanie gęsty krem.

Ostudzone ciasto najlepiej nakładać za pomocą rękawa, albo takiej wielkiej cukierniczej strzykawy (czy coś takiego) Ja rękaw zgubiłam, ale mam strzykawe. Eklerki przed upieczeniem wyglądają jak chude glizdy długości około 10 centymetrów. Żeby wyrosły siedzieć mają w piecu 20 minut, w 200 stopniach, ale patrzcie i bądźcie czujni, bo to może zależeć od piekarnika.

Jedzenie takich rzeczy o 23 może diametralnie odmienić stan mojej wagi. Wagi, z której jestem poniekąd  dumna. Ale oczywiście, zaryzykuję.
Smacznego i do następnego!Obiecuję się starać. Zdjęcia będą jak zrobię, a zrobię, jak będę miała czas, czyli za 18 lat.
(udało się nieco wcześniej)




Komentarze

gin pisze…
Gratulacje :)
Pamiętam, że w liceum ulubioną odpowiedzią na pytanie "Jak robi królik?" było "Kicu-kicu" ;) Taki żart sytuacyjny, który mi przypomniałaś tym hipopotamem (który, swoją drogą, nie mam pojęcia jak robi).
I co? Teraz ja też będę musiała upiec eklerki...
Blisko Michy pisze…
kicu kicu- dziękujemy :)
Zrób eklerki, duża radość.
Anonimowy pisze…
ślina mi pociekła przy czytaniu ,zwłaszcza o tym kremie śmietanowo-czekoladowym.Muszę zrobić ,ale jeśc nie mogę bom gruba .
Pola pisze…
Zanim dziecię skończy dwanaście lat to będzie pomagało gotować, więc liczę na szybszy powrót ;) Gratulacje! (także eklerków - to się nazywa zew!)
Blisko Michy pisze…
dzięki, też myślę, że Zośka ogarnie temat kuchni już niebawem. W końcu poniekąd nie bardzo ma wyjście :D
Pola pisze…
Dzień dobry w ten piękny dzień! Mam nadzieję, że cieszysz się przerwą świąteczną spokojnie i leniwie (z poprawką na dziecię i szaleństwa kuchenne, ale to też są fajne dystrakcje - mam nadzieję). Życzę Ci na nadchodzący rok żeby wszystkie elementy Twojego życia układały się harmonijnie, przynosiły radość i satysfakcję. Trzymam kciuki za powolne acz nieustępliwe normowanie się Twojego rytmu dobowego, ilości czasu poświęcanego tylko sobie samej, a także ilości przyjmowanej whisky (wznoszę toast tą, którą sama dostałam pod choinkę) :) Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i całej Rodziny + Psa!
Blisko Michy pisze…
OOoooo! Bardzo dziękuję! Co prawda już po świętach, ale dobre życzenia cały rok są aktualne, więc spełnienia marzeń! Wszystkich, więc marz nieostrożnie :D
Normowanie się rytmu dobowego trwa-coś takiego jak norma po prostu nie istnieje.
Miło Cię widzieć, chociaż ja taka nieprzygotowana :D
Pola pisze…
Dzień dobry, grozili deszczem, a jednak na razie pogoda w naszym Krakowie! Wiosna!
Mam nadzieję, w imieniu czytelników i własnym, że układa Wam się jak najlepiej, pociecha rośnie pociesznie (i pospiesznie), i że wystawiacie wszyscy mordki do słońca (jak to się mówi u mnie w rodzinie). Udało Ci się w ferworze jakiś mazurek chałwowy machnąć w tym roku? :)
Pozdrawiam spod kota!
Blisko Michy pisze…
No dzień dobry! Srali muchy bedzie wiosna! Miło Cię przeczytać!
Był mazurek i babka kokosowa, ale siły i czasu na nic ponadto. Zaczynam powoli ogarniać rzeczywistość i może nawet uda mi się wrócić z jakimś większym rozmachem? Uściski.

Popularne posty